Hanemann

На нашем литературном портале можно бесплатно читать книгу Hanemann, Chwin Stefan-- . Жанр: Современная проза. Онлайн библиотека дает возможность прочитать весь текст и даже без регистрации и СМС подтверждения на нашем литературном портале bazaknig.info.
Hanemann
Название: Hanemann
Автор: Chwin Stefan
Дата добавления: 16 январь 2020
Количество просмотров: 142
Читать онлайн

Hanemann читать книгу онлайн

Hanemann - читать бесплатно онлайн , автор Chwin Stefan

Jedna z najg?o?niejszych polskich powie?ci lat dziewi??dziesi?tych, d?ugo obecna na listach bestseller?w. Opowie?? o wielkim uczuciu, nadziei i niespe?nionej mi?o?ci. Poruszaj?ca historia niemieckiego lekarza, kt?ry po II wojnie zosta? w polskim Gda?sku. G??bokie studium melancholii na tle wielkich wydarze? z najnowszej historii Polski i Niemiec. Pe?ne poezji obrazy Gda?ska z pierwszej po?owy XX wieku i Gda?ska budz?cego si? do ?ycia po wojennej katastrofie. Wsp??czesne losy bohater?w skonfrontowane ze wstrz?saj?cymi scenami s?ynnych samob?jstw – niemieckiego poety Heinricha Kleista i polskiego pisarza Stanis?awa Ignacego Witkiewicza. Ksi??ka wielokrotnie nagradzana, inscenizowana w radiu, telewizji i teatrze, przynios?a autorowi s?aw?. W roku 1997 ukaza?o si? jej niemieckie wydanie.

Внимание! Книга может содержать контент только для совершеннолетних. Для несовершеннолетних чтение данного контента СТРОГО ЗАПРЕЩЕНО! Если в книге присутствует наличие пропаганды ЛГБТ и другого, запрещенного контента - просьба написать на почту [email protected] для удаления материала

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 48 ВПЕРЕД
Перейти на страницу:

tylko zaniosła się głośnym płaczem i chwytając mnie w ramiona mocno przytuliła do siebie, tak mocno… Później cały wieczór chodziła po kuchni, prawie się do nas nie odzywała, nie mogła skupić się na czymkolwiek, stawała przy oknie patrząc na ogród, a może i dalej, na niebo, na wzgórza za domami po drugiej stronie ulicy Grottgera.

A potem było tamto popołudnie. Gdy wróciłem o trzeciej, nie wpuszczono mnie do domu. Pani W. stała przed wejściem, wzięła ode mnie teczkę i mówiąc: „Idź, pobaw się u Korzybskich”, odsunęła mnie od drzwi. Powoli odchodziłem ścieżką w stronę bramy, oglądając się co parę chwil, a pani W. z daleka odpędzała mnie to ponaglającymi, to uspokajającymi ruchami dłoni. Czułem, że stało się coś strasznego, więc szedłem tak, jakby mi nogi grzęzły w gęstej glinie, lecz gdy po chwili zza ogrodzenia usłyszałem szept Andrzeja: „Hanka się zabiła”, rzuciłem się biegiem z powrotem w stronę domu. Pani W. mocno objęła mnie ramieniem: „Zaraz wezmą ją do Akademii”. Byłem dotknięty do żywego, że trzymają mnie za drzwiami, że nie chcą mnie do niej dopuścić, chociaż ja miałem największe prawo, tym bardziej, że to, co powiedział Andrzej, nie było prawdą, ona żyła, tylko coś się jej stało, zaraz zabiorą ją do Akademii… Ale nawet po wielu latach Mama niechętnie powracała do tamtego popołudnia i tylko czasem dowiadywałem się czegoś przypadkiem, gdy dorośli rozmawiali w ogrodzie.

Wedle pana J., Hanemann nie spostrzegł niczego, nawet gdy przeszedł obok drzwi. Z ręką na poręczy minął blaszany pojemnik stojący na półpiętrze, dopiero gdy znalazł się przed drzwiami swojego mieszkania, poczuł w powietrzu tamten zapach. Nie było to nic takiego, ale dla pewności zszedł na parter i zapukał. Nikt nie otwierał, więc zapukał jeszcze raz -mocniej, ale znowu odpowiedziała cisza, szarpnął za klamkę, bo teraz zapach był już zupełnie wyraźny, za drzwiami nic się jednak nie poruszyło, w mieszkaniu pewnie nie było nikogo, zbiegł do ogrodu i, wspiąwszy się po drewnianej kratce oplecionej dzikim winem, zajrzał przez okno do kuchni. Za szybą biały sufit, lampa z okrągłym kloszem, szczyt kredensu… Wspiął się jeszcze wyżej, lecz coś białego zasłaniało widok -płócienna płachta przyciśnięta do szyby. Zeskoczył z kratki, dobiegł do drzwi, uderzył ramieniem, ale drzwi nie drgnęły.

Teraz czuł już wyraźnie ten zapach… Zbiegł znów do ogrodu, ale w pobliżu nie było nikogo, wrócił więc pod drzwi, wyciągnął zza blaszanego pojemnika żelazny pręt, wsunął pod klamkę, podważył, szarpnął w dół, potem w prawo, trzasnęło, pchnął drzwi, wpadł do ciemnego przedpokoju, pchnął drzwi kuchenne, w twarz uderzyło mdłe tchnienie, z rozmachem rzucił prętem w okno, brzęk trzaskającej szyby.

Na zielonym linoleum, obok umywalki, leżała Hanka. Pod czajnikiem syczał zalany wodą palnik. Głowa na białym ręczniku, ręka pod policzkiem, nogi w bawełnianych pończochach podkulone…

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 48 ВПЕРЕД
Перейти на страницу:
Комментариев (0)
название