Pod mocnym anio?em

На нашем литературном портале можно бесплатно читать книгу Pod mocnym anio?em, Pilch Jerzy-- . Жанр: Современная проза. Онлайн библиотека дает возможность прочитать весь текст и даже без регистрации и СМС подтверждения на нашем литературном портале bazaknig.info.
Pod mocnym anio?em
Название: Pod mocnym anio?em
Автор: Pilch Jerzy
Дата добавления: 16 январь 2020
Количество просмотров: 487
Читать онлайн

Pod mocnym anio?em читать книгу онлайн

Pod mocnym anio?em - читать бесплатно онлайн , автор Pilch Jerzy

"Pod mocnym anio?em" Jerzego Pilcha: opowie?? o piciu, zakochaniu i otrze?wieniu pisarza-alkoholika Jurusia. Totalnie autobiograficzna, czemu Pilch oczywi?cie ze wszystkich si? zaprzecza, ale czy ma jakie? wyj?cie?

Pocz?tek tej ksi??ki jest inny ni? jej koniec i wi?cej w tym ?yciowych przypadk?w ni? sprawstwa kierowniczego. Kiedy Pilch zacz?? pisa?, mia?o to by? opus magnum, a mo?e nawet ultimum, bo powiedzia? nawet kiedy?, ?e napisze i umrze. Mia?a to by? wreszcie "ca?a prawda o chlaniu" – oczywi?cie ca?a prawda w granicach Pilchowskiego bajeru. Taka weso?o-smutna opowie?? o wiecznych powrotach Jurusia na oddzia? deliryk?w doktora Granady i o jego tamtejszych kompanach, o jego beznadziejnych romansach i o literaturze – czyli o tym wszystkim, do czego Pilch nas od lat przyzwyczai? i za co tak go ca?a Polska kocha…

Внимание! Книга может содержать контент только для совершеннолетних. Для несовершеннолетних чтение данного контента СТРОГО ЗАПРЕЩЕНО! Если в книге присутствует наличие пропаганды ЛГБТ и другого, запрещенного контента - просьба написать на почту [email protected] для удаления материала

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 37 ВПЕРЕД
Перейти на страницу:

Na przykład młody Oyermah. Nikomu by do głowy nie przyszło, że tak się stanie. Tydzień przedtem byliśmy tam z ojcem, widny i rozległy dom na wzgórzu, pokryte świeżym tynkiem zabudowania gospodarcze, kurza ferma i inne bogactwa; szczęśliwi i zamożni Oyermahowie jako jedni z pierwszych w tych stronach mieli telewizor i po to tam poszliśmy, była telewizyjna transmisja meczu Górnik-Tottenham (4:2 dla Górnika). Siedzieliśmy na pluszowej kanapie, piliśmy herbatę, stary Oyermah na piętrze grał na pianinie, młody z nami mecz oglądał, piękna jak anielica żona młodego w ciężkiej brokatowej sukience przechodziła przez amfiladę izb, senne dziecko cicho bawiło się na szmaragdowym jak Orinoko dywanie, kury gdakały na podwórzu, Górnik prowadził nawet 4:0, po meczu poszliśmy do domu, robiło się ciemno. Za siedem dni życie przeszło jak ręką odjął. Za siedem dni młody Oyermah zwariował, zabił żonę i dziecko i poszedł w głąb lasu na Jarzębatej, i tam się powiesił w niedostępnym miejscu.

Doktor Swobodziczka klął na czym świat stoi, miotał obelgi, ocierał pot z czoła, groził, że to ostatni samobójca, do którego idzie. w sumie było to trochę dziwne, samobójców nie znosił, ale w końcu zawsze był gotów na każde wezwanie, zjawiał się prędko nawet w środku nocy. (Niewątpliwie bezsenność sprzyjała jego ruchliwości – nałóg – jakby powiedział Szymon Sama Dobroć – nieubłaganie wiedzie do bezsenności, potem bezsenność wzmacnia nałóg). Można też przypuścić, że doktor osobliwie lubił na przykład zimowe podróże do najdalszych dolin, przecież taka jazda saniami w śniegu i w mrozie nie mogła się obyć bez czegoś mocniejszego, jak inaczej ocalić przed zamarznięciem ekspedycję ratunkową?

Wszędzie szedł, wszędzie jeździł. Każdym nieszczęśnikiem się zajął, ale młodym Oyermahem i innymi, na innych drzewach wiszącymi desperatami, nie chciał się zajmować. Klął wtedy i bluźnił. Wierzę, chcę wierzyć, że prócz lęku była też w tym specjalna profilaktyka, przeklinał tych, co już to zrobili, by ci, w których poranionych sercach wzbierał taki zamiar, wiedzieli, że jak to uczynią, narażą się na złe słowo i wzgardę, i na straszne przekleństwo doktora Swobodziczki.

Wiem, że nie chciał iść, bo bał się iść. Bał się zapierającej dech w piersiach zachwycającej pokusy ziemi spiętrzonej. Dusza jego była w popiołach, ale iskra świadomości płonęła, wiedział, że kędy się obróci, może ruszyć w głąb mieszanych lasów na Czantorii, na Stożku, na Baraniej i na Jarzębatej. Dobrze widział ścieżki idące wpierw w górę, a po drugiej stronie zbiegające w dół. Oszalały z rozpaczy czarny wilczur biegnie tam i z powrotem, w końcu znajduje ścieżkę nieomylnie prowadzącą do gospody “Piast”, siada pod stołem, chłepce ciepłe piwo z blaszanego garnka i daremnie czeka na przyjście swego pana zbawiciela, amen.

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 37 ВПЕРЕД
Перейти на страницу:
Комментариев (0)
название