Diabelska intryga
Diabelska intryga читать книгу онлайн
Diana, ksi??na Arradale jest kobiet? piekn? i niekonwencjonaln? – je?dzi konno, strzela z pistoletu, fechtuje si?, a co wi?cej – pisze do kr?la list z pro?b? o przyznanie jej miejsca w Izbie Lord?w,Monarcha postanawia po?o?y? kres fanaberiom bogatej arystokratki. Za po?rednictwem markiza Rothgarda przekazuje ksi??nej wezwanie do szybkiego powrotu na dw?r. W czasie wsp?lnej podr??y do Londynu markiz i ksi??na odkrywaj?, ?e nie s? sobie oboj?tni, cho? ?adne z nich nie zamierza wst?powa? w zwi?zki ma??e?skie. Dopiero pewne dramatyczne wydarzenia sprawiaj?, ?e i ksi??na i markiz musz? ponownie zastanowi? si? nad swoj? przysz?o?ci?…
Внимание! Книга может содержать контент только для совершеннолетних. Для несовершеннолетних чтение данного контента СТРОГО ЗАПРЕЩЕНО! Если в книге присутствует наличие пропаганды ЛГБТ и другого, запрещенного контента - просьба написать на почту [email protected] для удаления материала
Zrezygnował z oględzin koni i kazał służbie, by jak najszybciej podstawiła kapiący od złota powóz pod główne wejście do ambasady. Przez chwilę zastanawiał się, czy już przyszedł czas, żeby pozbyć się de Couriaca. Stwierdził jednak, że na razie nie może go zabić, bo, między innymi z jego powodu, ma do dyspozycji za mało ludzi. Przyjdzie moment, kiedy monsieur de Couriac będzie się musiał udać w drogę za swą przyjaciólką-aktorką. A może lepiej zażądać odesłania go do Francji?
D'Eon sam nie wiedział, co robić. Czuł, że pełnienie obowiązków przychodzi mu z coraz większym trudem. Wydawał masę pieniędzy i angażował się w przedsięwzięcia, które spełzały na niczym. Gdyby nie łaskawe listy Ludwika XV, z pewnością zastanowiłby się głębiej nad swoją sytuacją. Król doceniał jego pracę i chciał, żeby D'Eon pełnił nadal obowiązki ambasadora.
Musi jednak zyskać większy wpływ na Jerzego III, co znaczy, że powinien unieszkodliwić lorda Rothgara.
Lady Arradale, pomyślał i przypomniał sobie cichą i szarą arystokratkę z prowincji. Może uda mu się wykorzystać ją do tego celu.
